Kupowanie kota w worku

  • 06/02/2017

Wydaje się, że wrócił PRL. Mamy kupować kota w worku. Ba, powinniśmy być jeszcze wdzięczni, że mamy taką możliwość.

16 stycznia 2017 roku. To właśnie w tym terminie zostało zaplanowane spotkanie właścicieli ośrodków szkolenia kierowców z Poznania z przedstawicielem dilera samochodów, który wygrał przetarg na dostawę aut egzaminacyjnych dla województwa wielkopolskiego. Miejsce akcji – siedziba WORD-u.

Samochód ze zdjęcia

Spotkanie miało się rozpocząć o godz. 11. Nic z tego jednak nie wyszło. Przedstawiciel dilera po prostu się spóźnił. W końcu przyjechał, ale zaczęły się problemy z rzutnikiem. Na szczęście udało się je rozwiązać i rozpoczęła się prezentacja nowego pojazdu. Bardzo skromna, bo oparta jedynie na kilku slajdach. Przepraszam, pojawiły się także zapewnienia, że to najlepsze auto pod słońcem, a my, właściciele OSK, powinniśmy już ustawiać się w kolejce po nowe pojazdy.

Samochodu nie mogliśmy zobaczyć ani dotknąć. Dlaczego? Bo nie ma go jeszcze w Polsce! Przedstawiciel dilera nie widział w tym żadnego problemu. Był wręcz oburzony, a potem zdziwiony, że szkoleniowcy chcieliby jednak prezentowany samochód zobaczyć. Dlaczego tak nalegaliśmy? Dla właścicieli OSK z Wielkopolski zakup nowych aut wiąże się ze sporym wydatkiem. Nic zatem dziwnego, że chcielibyśmy zobaczyć, jak one wyglądają. Nie na zdjęciu, tylko w rzeczywistości.

Krzyżowy ogień pytań

Przedstawiciel dilera był kompletnie nieprzygotowany. Jedyne, czego nauczył się i powtarzał jak mantrę, to zapewnienie, że jeśli zamówimy auta w styczniu, wówczas odbierzemy je w marcu lub kwietniu. I że reprezentowana przez niego firma zamówiła już partię czerwonych aut dla WORD-u oraz szkół jazdy. Kiedy jeden z uczestników spotkania zauważył, że przecież nie każdy chciałby kupić czerwone auta, odparł, że oczywiście, inne kolory są dostępne, ale wtedy czas oczekiwania się wydłuży.

A co z instalacją gazową? – pytali właściciele OSK. Przedstawiciel dilera zaproponował zakup dodatkowego ubezpieczenia, mającego chronić na wypadek uszkodzenia przez nią silnika lub innych podzespołów auta. Dlaczego powinniśmy zainwestować w ubezpieczenie, czy to znaczy, że istnieje ryzyko uszkodzenia przez nią szkoleniowego auta? Na to pytanie odpowiedź była wymijająca.

Dyrektor próbuje ratować sytuację

Salę ożywiła także kwestia montażu pedałów. Nie mogliśmy ich niestety zobaczyć, gdyż samochodu nie było. Była za to piękna prezentacja najbogatszej wersji. A WORD w Poznaniu wybrał podstawową. Zapewne między nimi znaleźlibyśmy co najmniej kilka różnic.

Prezentacja stała na bardzo niskim poziomie. Otrzymaliśmy tylko zapewnienie, że samochód jest produkowany, diler uczyni wszystko, żeby właściciele szkół jazdy byli zadowoleni. Sytuację ratował jak mógł dyrektor WORD-u w Poznaniu. Zapewnił nas, że nowe auta egzaminacyjne zaczną się pojawiać stopniowo. A renault clio III i IV będą tak długo służyły do przeprowadzania egzaminów, jak to będzie konieczne ze względu na zakup i wymianę pojazdów. Dyrektor wymusił również na dilerze kolejne spotkanie, gdy samochód zostanie już wyprodukowany i pojawi się w salonie. Nasze prośby, żeby właśnie wtedy zaprezentowano nam pojazd w wersji egzaminacyjnej z pedałami oraz lusterkami, spotkały się z odmową. Nie ma przecież sensu pokazywać go wersji egzaminacyjnej. Będziemy musieli się zadowolić zwykłym autem.

OSK jako świnki skarbonki

Wydaje się, że wrócił PRL. Mamy kupować kota w worku. Ba, powinniśmy być jeszcze wdzięczni, że mamy taką możliwość. Bardzo wiele szkół jazdy nie zamówi auta w ciemno i poczeka kilka miesięcy, aż sytuacja się unormuje. A może nawet nie zakupi go od dilera, który wygrał przetarg i potraktował nas jak świnki skarbonki.

Miejmy nadzieję, że dyrekcja WORD-u w Poznaniu dotrzyma słowa, będzie bardzo wolno wymieniała flotę i tym samym da szansę OSK na zakup oraz przygotowania pojazdów na warunkach obowiązujących w XXI wieku. Taka polityka nie zostanie w środowisku związanym z OSK zapomniana.

Marcin Zygmunt, instruktor nauki jazdy, właściciel OSK